czwartek, 6 grudnia 2012

każdy dzień niesie zmiany

dwa oka mgnienia zajął
cały proces odrzucenia,
nie ma tego, co w zamyśle..
... miało być dobrem.
choroba
na nią wszystko zrzucić można.
jak robak zżera od środka,
gdy spotka kogoś,
kogo nikt nie pochował,
chociaż bez ruchu i uczuć
przypominał robota.
w tych wszystkich kłopotach
można było się zamotać,
lecz zostać
nie pozwolił rozkaz,
a może to była prośba..
wrócić nie pozwolą
następstwa wypadku.
jak tu czuć się sobą,
myśleć głową podczas aktu?
ego spadku nie przewidział ten,
kto faktów przeoczył ważną część,
więc katu zlecił zamach
w postaci kontaktu
i zarazem jego braku.
we wraku człowieka,
co obiecał, że poczeka,
znalazł miejsce, gdzie coś
na pozór tylko obce jest.



takie tam, z życia..

środa, 1 sierpnia 2012

druga strona czasu

Jeden narzeka, drugi się cieszy
Czas ucieka z prędkością cieczy
Jednym robiąc na złość, a innym nie
Nie wszyscy twierdzą, że czasy są złe


Serca problemy tylko czas uleczy
Ten sam, co niektórym nazbyt się spieszy
Dla jednych zbawienny, innym ciężarem
Tobie przeszkadza, innemu da wiarę


"Czas leczy rany" - to słowa dobrze znane
Nie patrz na jego upływ tak jak na karę
Druga strona czasu jest dość pozytywna
Rany ludzi leczy, ze smutkiem wygrywa




Tekst jest odpowiedzią na tysiące innych ubolewających nad szybkością przemijania.
Można inaczej?



czwartek, 14 czerwca 2012

lekkość

leżeć w kapeluszu
leżeć na sianie
w kapeluszu z piórkiem
puszczać bańki mydlane
w dni deszczowe 
nie przejmować się deszczem
trochę wody z nieba 
to nie potop jeszcze


uśmiechów od ludzi
zebrać cały koszyk
wart będzie miliony
zamiast kilku groszy
płaczącej dziewczynie
uśmiech podarować
żeby nie musiała
niczym się przejmować


narysować mapę
na kartce papieru
według niej podążać
aby dojść do celu
spotkać na swej drodze
wielu wielu ludzi
po to aby chęć i radość
życia w nich obudzić

dostałem słowa (kapelusz, piórko, bańki mydlane, koszyk itp.) z których w chwilę miałem stworzyć tekst i udowodnić, że nie jest problemem zrealizować coś takiego, myślę, że się udało, mimo, iż dupy nie urywa.

sobota, 5 maja 2012

snajper

W dzień ostatni najcieplejszej pory roku
Na krawędzi dachu bloku stanął on
I wpatrywał się w swój cel niczym sokół
Zapanował spokój jak przed burzą tego dnia


On trzymał w ręku broń
Wycelował w nią
Kula z głowy jej
wytoczyła plamę krwi


Nie doszukuj się w tym proszę jego winy
Taką już po prostu ma niewdzięczną pracę
Tak jak grabarz żyje ze śmierci innych
Tak i on za ich śmierć dostaje zapłatę



Nie każdy wybiera ścieżkę taką jaką chciałby wybrać. Moim zdaniem tylko dla tego, że jest realistą, albo po prostu boi się spróbować innej.

piątek, 4 maja 2012

od Sopotu do Sopotu

Sopot, to tutaj spędzam ostatnie weekendy, zarabiam i wydaję kasę, gram, spotykam ludzi, których znam, poznaję nowych. niby nigdzie mi się nie spieszy, a jednak łapię się na tym, że jest kilka rzeczy, spraw i ludzi, do których jednak wybiera się tą krótszą drogę. czy jesteś w stanie poświęcić materię względem rzeczy niematerialnych? "są rzeczy ważne i są też te ważniejsze" - stwierdzenie proste mówione często mimochodem, a jednak po głębszym przemyśleniu sprawy zwalniasz tempo, bo wiesz, że warto.
fota: Visse&Lucyfer
Na focie:
-(z bębnem) Przemek i (obok gitary) Dorota, ludzie którzy wybrali się na stopa do Hiszpanii, wylądowali na Helu (też na H) i zaś w Sopocie są prawdopodobnie, oboje poznani przez granie.
- pozostali: przechodnie z kijami, którym ukradziono narty, siedzący i inni przypadkowi ludzie na zdjęciu.

Pozdrawiam!

środa, 18 kwietnia 2012

autodestrukcja


każdy następny dzień to impreza
kolejna nie przespana noc
kawa wcale już nie pomaga
tylko biały proszek daje moc

energetyczne napoje to za mało

po nich i tak ciało jest zmęczone
Władek II przy nosie wciąga ścieżkę całą
i znowu źrenice masz rozszerzone

stajesz się powoli cieniem człowieka

życie przez palce zaczyna uciekać
zwolnij choć trochę bo coś tu jest nie tak
za jedną tabletą kolejna tableta

przez to co robisz tracisz swoje życie

coś najcenniejszego co można posiadać
jesteś prawie na dnie choć byłeś na szczycie
już coraz bliżej twoja samozagłada



Wrzucam mimo, że wydaje mi się trochę zbyt prosty.
 Nie wiem co bardziej wpłynęło na napisanie tego tekstu, słuchanie Alice in Chains, czy przebywanie w coraz to dziwniejszym towarzystwie podczas grania na ulicach Sopotu.