W dzień ostatni najcieplejszej pory roku
Na krawędzi dachu bloku stanął on
I wpatrywał się w swój cel niczym sokół
Zapanował spokój jak przed burzą tego dnia
On trzymał w ręku broń
Wycelował w nią
Kula z głowy jej
wytoczyła plamę krwi
Nie doszukuj się w tym proszę jego winy
Taką już po prostu ma niewdzięczną pracę
Tak jak grabarz żyje ze śmierci innych
Tak i on za ich śmierć dostaje zapłatę
Nie każdy wybiera ścieżkę taką jaką chciałby wybrać. Moim zdaniem tylko dla tego, że jest realistą, albo po prostu boi się spróbować innej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz